2015/08/18

See Bloggers

O See Bloggers słyszałam już kilka razy. Nigdy jednak nie miałam odwagi ani w wiary swoje możliwości blogowe, żeby zarejestrować się na wydarzenie. W tym roku jedna postanowiłam to zmienić i  się zapisać, chociaż w moje głowie, kłębiła się myśl ''I tak się nie uda''.



Po kilku dniach - zaskoczenie, gdy dostałam zaproszenie na See Bloggers. Na moje twarzy od razu pojawił się wielki banan, a głowie myśl ''Co ja taka szara myszka - blogerowa, będę robić wśród wielkich blogerów. ''Pomimo moich obawach, postanowiłam jechać. Po udanym zdobyciu biletu na pendolino i wejściówki na afterparty dla Pana Męża, zostało tylko wybranie warsztatów i znalezienie noclegu.


I tu pierwszy minus wyjazdu. Znalezienie pokoju graniczyło z cudem. Wiem, wiem, że okres wakacyjny, ale Gdynia nie jest też mała. Dzwoniąc, w słuchawce słyszałam tylko '' Brak miejsc''. Jeśli już coś znalazłam wolnego, to bym musiała za trzy doby oddać cało moja wypłatę i jeszcze by nie starczyło :). Na szczęście udało się coś znaleźć i nie musiałam spać wraz z moim Panem Mężem pod gołym niebem. Chociaż z drugiej strony nie spałam jeszcze na plaży, było to coś innego i byłoby co opowiadać wnuczkom na starość :). Pokój, który udało mi się wynająć, pamiętał czasy młodości moich dziadków, to jednak był bardzo blisko morza i niedaleko miejsca gdzie odbywało się See Bloggers. Jednak nie polecam tych kwater, bo zdjęcie z ogłoszenia bardzoooo odbiegało o tego, co zobaczyliśmy na miejscu. Pomimo dobrego położenia - to stanowczo nie. 



Podróży, do celu też nie obyła się bez żadnych niespodzianek. Brak biletu dla mego Pana Męża na pociąg, w ostateczności musiał jechać drugim pociągiem na stojącą :). Uroki polskich kolej. Co by na złe nie wyszło, pendolino pół godziny się spóźniło i na końcowej stacji czekałam na pociąg, którym jechał Pan Mąż tylko 20 minut i nawet miejsce siedzące się znalazło. Sam moja podróż  pendolino było miła i przyjemna - tak jakby luksusowa :)


Po przyjedzie do Gdyni i uratowaniu tyłka Ani z andanowa.pl. Pozdrawiam :) Następnie po dotarciu do kwatery i przeżyciu szoku. Wybraliśmy się na spacer, na palże. Po czym z Orłowa Gdynia wylądowaliśmy 6 km dalej w Contrast Cafe na bulwarze Nadmorskim im.Feliksa Nowowiejskiego. Gdzie mieliśmy okazje poznać kilku blogerów i wypić po drinku. Dzień zakończył o 3 w nocy.



Drugi dzień rozpoczął się już o 7 rano , po ogarnięciu się. Ruszyłam do Pomorskiego Parku Naukowo - Technologicznego,  gdzie odbywało się See Bloggers. Po zarejestrowaniu się i dostaniu swoje plakietki (szkoda, że organizatorzy nie pomyśleli o dodaniu po za imieniem i nazwiskiem, na plakietach nazwy bloga). Ruszyłam na zwiedzanie i szukania pierwszej sali, na której miały się odbyć wykład cudownej Radzki .






Było to bardzo mile spędzone 45 minut. Radzka pokazał nam typ sylwetek, jakie ciuchy do nich dobrać, żeby wyglądać idealnie. Bardzo sympatyczna i miła osóbka. Bardzo się cieszę, że mogła poznać.



Zaraz po zakończeniu spotkania z Radzką, ruszyłam na wykład z Eveline Cosmetics. Przed rozpoczęciem spotkaniu udało mi się poznać Anie z  Corba Style ,którą do tej pory znałam tylko z bloga. Było to bardzo miłe spotkanie i mam nadzieję, że będziemy miały jeszcze okazje się spotkać. Na spotkaniu Eveline Cosmetics. miałyśmy okazje po testować nowości marki oraz poznać kilka tajników makijażu. Jedyny minus tego spotkania to siedząca modelka do nas tyłem, która była malowana. Nie wiem co to miało na celu :). Udało mi też się Poznać Ewę z Red Lipstick Monster . Kolejna sympatyczna osóbka poznana. 




Po zakończeniu tego spotkaniu ruszyłam na zwiedzanie różnych stoisk różnych marek, których było bardzo dużo. Wraz z marką Federico Mahora wybrałam swój flakonik perfum, którym potem mogła ozdobić i sfotografować w mini studiu, a fotek wrzucić na instragram i zgarnąć fajne nagrody. Zrobić śmieszno fotkę  w buce fotograficznej i poznać markę Ice - Watch. Wraz z markami RimmelPolska, Gosh, poznać nowości kosmetyczne. Zbadać stan włosów z Priorin Extra. Poznać nowości fotograficzne z marko Olympus. Udało mi się tez odnaleźć jeden z voucherów AccorHotels. 




Udało mi się też załapać na wykład Agata Olejniczak z Onet Wiadomości opowiada o "Przenikaniu blogosfery do mediów". A potem udałam się na wykłady fotograficzny prowadzony przez Meri Wild. Bardzo fajna para, piękne zdjęcia i tak naprawdę garstka wiadomości. Spodziewałam się czegoś innego, większość wiadomości na temat fotografii, którą przekazali, wiedziałam. Jedyne co wyniosłam z tego wykładu to jak pozować, żeby mieć dłuższe nogi :)



Po długim i dość intensywnym dniu, wróciłam do kwatery, aby przygotować się na afterparty w stylu Hawana Night.


Drugi dzień na See Bloggers rozpoczęłam z marką Lumene Finland. Było to moje pierwsze spotkanie z to marką kosmetyczną. Bardzo zaciekawił mnie kosmetyki tej firmy i chętnie wypróbuję je w przyszłości. 


Międzyczasie udało mi się poznać i zamienić kilka słów z Magdą z My pink plum, Radzką, Anią z Corba Style, Ania z Modna ze strychu oraz Ewą z Red Lipstick Monster.


Miałam też okazje gotować z samym Joseph Seeletso. Bardzo zabawny i sympatyczny facet, a gotuje po mistrzowsku. 


Miałam okazje też podpatrzeć jedno z uczestniczek Top Model w pracy - Aleksandra Żuraw 




Na głównej sali wykładowej zasiadłam na wykładzie Pawła Opydło o tym, jaki mój blog jest brzydki i nie powie mi co mam z nim zrobić :). Bardzo fajny wykład, dzięki czemu wpadło mi do głowy kilka pomysłów ja zmienić czy ulepszyć ''mojego brzydkiego bloga'' :).

Następnie na scenę wkroczył Rayan Socash ze swoim wykładem na temat You Tub. Pokazałam nam, że nie ważne gdzie w sieci tworzymy, wszyscy jesteśmy dawcami treści.

Na deser został Kominek teraz jako Jasona Hunta. Tomek podpowiadał nam jak nie dać się wydoić, kiedy pniemy się ku górze, a wszechwiedzący Janusz wychodzi już nawet z lodówki.




Podsumowując:

See Bloggers to świetne spotkanie twórców z sieci. Bo tam śmiało możemy mówić o blogerach. Wiele ciekawych wykładów i ludzi, szkoda, że nie mam zmieniacza czasu jak Herimona z Harrego Pottera, żeby móc w wielu miejscach naraz :).

Świetne miejsce spotkania, przyjazną atmosfera, wiele fajnych atrakcji, wspaniali ludzi. Wróciłam z głową pełna pomysłów i nowym patrzeniem na to, co tworzę na swoim blogu. Co zmienić, co wywalić, a co wnieść nowego.

Minusem wydarzenia jak dla mnie brak w pobliżu dobrego jedzenia, przez cały dzień można zgłodnieć. I największy minus wyjazdu ja sam, a w zasadzie moja obsesyjna nieśmiałość, przez którą nie podeszłam do połowy blogerów. Dupa wołowa ze mnie i tyle :)



Po See Bloggers wybraliśmy z Panem Mężem coś zjeść, wypić drinka oraz do galerii  Klif. I tak zakończyliśmy dzień. W poniedziałek pakowanie, małe zwiedzanie Gdyni i powrót pendolino do domu.Post z zwiedzania Gdyni też pojawi się na blogu.


2015/08/11

Mój Kochanek


Dziś mam dla Was recenzje mojego naj - ulubieńca. Na pewno większości go już zna, a jeśli znajdą się takie osóbki, które jeszcze nie miały okazji go poznać. Zachęcam do bliższego poznania. Mowa o płynie micelarnym - Garnier.



Od producenta

Pierwszy od Garniera płyn micelarny 3 w 1 dla cery tłustej ze skłonnością do niedoskonałości. To prosty sposób, aby łagodnie usunąć makijaż i oczyścić całą twarz (w tym oczy i usta) w jednym geście i bez pocierania. Cera jest czysta, odświeżona i widocznie zmatowiona. 


Skład: Aqua / Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Alcohol Denat., Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Poloxamer 184, Polyaminopropyl Biguanide (B166370/1).





Moja opinia

Śmiało mogę powiedzieć, że płyn został moim oficjalnym ''kochankiem''. Którego śmiało wpuszczam do sypialni, a mój Pan mąż nie ma nic przeciwko. Produkt zasłużył sobie na to miano, dzięki swoim rewelacyjnym działaniem pozbywania się makijażu. Płyn doskonale radzi sobie zarówno z delikatnym makijaże, jak i z ciężkim podkładami, wieczorowymi makijażami. Bardzo dobrze zmywak podkład, a także tusz czy eyeliner. Nie trzeba trzeć płatkiem kosmetycznym po twarzy, wystarczy, nanieś niewielką ilość na płatek i delikatnie przetrzeć po twarzy. Jeśli chodzi o makijaż oczu, przykładam nasączony płatek kosmetyczne, trzyma chwile, delikatnie masując i po chwili ściągam makijaż ku dołowi. Przecieram jeszcze raz delikatnie i po makijażu. Doskonały partner na wieczorne zerwanie z makijażem. Produktu używam też do odświeżenia twarzy rano i w ciągu dnia, gdy nie mam makijażu. Zauważyłam także, że produkt zmniejsza i redukuje występowanie niedoskonałości. Pomaga też matować strefę T, gdzie teraz jest mi to bardzo potrzebne.


Produkt jest bardzo wydajny, mam go już około dwóch miesięcy przy codziennym stosowaniu.
Jedynym minusem, którym mi osobiście nie przeszkadza, a dla wielu jest problem, jest alkohol w składzie.

Cena: 19.99 zł
Pojemność: 400 ml



2015/08/06

Spódnica pierwsza klasa


Spódnica jest jednym z najbardziej kobiecych elementów kobiecej garderoby. Niezależnie od długości spódnicy.  Kiedyś nie wyobrażałam sobie założyć innej spódniczki niż tzw. mini. Dobrze, że mój gust się zmieniły i polubiłam spódnice różnej długości. Obecnie uwielbiam spódnice maxi oraz za kolana. Spódnica pomału wypycha sukienki z różnych imprez i możemy spotkać na weselach czy innych przyjęciach, panie w strojach składających się ze spódnicy i bluzki. Ja sam wybieram się na wesele, właśnie w takiej kombinacji. 

Jeśli lubicie spódnice tak samo, jak ja. To zachęcam do zajrzenia na stronę Dresslink, znajdziecie tam wiele ciekawych fasonów spódnic w różnych kolorach i wzorach. Jak również różnej długości. 

Postanowiłam wybrać kilka spódnic i stworzyć z nim stylizacje. Przypadła Wam, któraś do gustu?



















Śledź mnie również na portalach społecznościowych: